Dwie rzeczy, których nie powinno się mówić dzieciom

Siedziałem ze swoją młodą ostatni tydzień,  młoda jako typowy przedstawiciel przedszkolaków – chora na ospę, wiadomo wiek wczesnoprzedszkolny itata jego obowiązkowe choroby. Mój dzień wyglądał następująco: wstać, zrobić śniadanie, dać lekarstwo, wysmarować bąble, pobawić się z córką/dać jej kredki i niech rysuje, dać drugie śniadanie, pooglądać bajki, położyć spać ( jak się uda ), ogarnąć coś na obiad, pobawić się z młodą ( klocki/ rysowanie/ malowanie/ klejenie/ chowanego/ bajki ),  zapodanie owoców i z wywieszonym jęzorem oczekiwanie na nadejście supermamy, która wspomoże wykończonego tatę i przejmie ster. A ja mógłbym wygodnie się jebnąć na sofę, by wykonać popołudniową drzemkę.

Podczas tego tygodniowego maratonu, który był jednocześnie kolejnymi następującymi po sobie dniami świstaka, po raz kolejny doceniłem pracę mam i pań przedszkolanek, które są bardziej cierpliwe  i mają lepsze przełożenie na dzieci niż zagubiony ojciec ( chociaż zabawy wymyślam chyba lepsze, wiadomo kid4life ;). Dobra będę już dopływał do brzegu… przez ten ciężki czas nauczyłem się, by nie mówić do dziecka dwóch rzeczy.

Pierwszą z nich jest zwrot „Przestań” – oczywistą oczywistością jest, że młoda nie wie, co ma przestać robić ( wrzeszczeć, malować po stole, kopać w krzesło? ) zdecydowanie lepszym będzie precyzyjniejsze wyartykułowanie naszego komunikatu – przestań krzyczeć, malować, kopać pana… whatever. Niestety parę razy złapałem się na tym, że wściekałem się, że nieskutecznie komunikuję i powoduję frustrację swoją i młodej.

Druga sprawa to wyrażenie „Bądź grzeczna” – ta sama  melodia co poprzednio, problemy dzieci z rzeczowym myśleniem, nie do końca wiadomo jak wygląda grzeczna dziewczynka, dla każdego może to być coś trochę innego. Jako, że młokosy ciągle się uczą nie można mieć pretensji, że nie wiedzą o co biega. Na pytanie, czy będziesz grzeczna, młoda odpowiadała tak, by za minutę robić coś zupełnie niezgodnego z deklaracją. Oczywiście rodzic nakręca się i powstaje zwarcie na linii dziecko-tata. RADA: Znów używamy dokładniejszego określenia – mów ciszej,  nie przerywaj dorosłym i tym podobne celniejsze zwroty.

OK

Plus, że tydzień w domu spowodował nieznaczne, ale jednak zwolnienie tempa. Dużo jeszcze jest do nauki dla taty, jeśli chodzi o obsługę dziecka. Teraz popijam Jagermeisterka i relaksuje się dumnie przy klawiaturze. Pamiętajcie – dzieci lubią konkret.

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

− 3 = 1